Showing posts with label prawica. Show all posts
Showing posts with label prawica. Show all posts

Saturday, 26 March 2011

Podręcznik Ruchu Drogowego w Indiach cz. 1 (dla niektórych ostatnia)


Drodzy Ewentualni Czytelnicy,

Jak zapewne niektórzy z was zauwazyli zazwyczaj podpisuje się Marketing Officer, Indie. Dlaczego Marketing Officer to opowiem może innym razem, chciałbym jednakowóż skupić się dzisiaj na drugiej części mojej sygantury czyli Indiach. A własciwie na jednym z wielu ich niezwykłych aspektów.

Jako iż od jakiegoś czasu mam niebywałą przyjemność prowadzić wszelkiej maści pojazdy wielokołowe po indyjskich drogach i bezdrożach postanowiłem podzielić się moją wiedzą i doswiadczeniem z Tobą, Mój Drogi i Ewentualny Czytelniku, pisząc ten oto Podręcznik Ruchu Drogowego w Indiach, by zaoszczędzić Ci zdrowia i kłopotów na wypadek Twojej Drogiej i Ewentualnej Podróży w te strony.

Jako iż jest to pierwszy z serii poradników wchodzących w skład mojego Podręcznika, muszę zacząć od rzeczy najbardziej podstawowych.

1.   Budowa pojazdu.

Podczas mojego pobytu spotkałem się byłem już z wieloma typami pojazdów – od dwukołowych skuterów z dospawanymi dodatkowymi 3 kołami wspomagającymi, przez seryjnie produkowane 3 kołowe riksze, po 18 kołowe monstra używane przy budowie dróg. Jednak nie ilość kół jest tu najważniejsza. Dla przeciętnego posiadacza pojazdu wielkołowego najważniejszą częścią wehikułu jest klakson. Tak, klakson! Podobnież jak u nas klasę samochodu wyznacza się na podstawie tak błahych jednostek jak pojemność silnika, ilość koniów mechanicznych, czy też posługując się tzw „wskaźniekiem IMNL” (Ile Ma Na Liczniku) tak tutaj jakość pojazdu ocenia się na podstawie barwy, tonu i ilości decybeli wytwarzanych przez wehikułowy klakson.

2.       Kodeks Ruchu Drogowego.

Otóż Cały zbiór przepisów można streścić do tego jednego przedmiotu – Klaksonu. Jest to o tyle istotne iż klakson w Indyjskim ruchu drogowym ma działanie podobne do kasownika w zapisie nutowym, - raz wciśnięty kasuje wszystkie przepisy. I tak wolno Ci wjechać np z drogi podporządkowanej na główną bez najmniejszej nawet utraty prędkości, pod warunkiem iż od co najmniej 100 m wciskasz klakson oburącz. Podobnież jest ze wszystkim, np zamiast kierunkowskazu wciska się tu klakson nie ważne czy skręcasz, omijasz czy wymijasz, w nocy zamiast świateł wciskasz klakson. No chyba że ktoś Ci wyskoczył nagle na ulice to po prostu dodajesz gazu.

Co do wymijania – tak naprawde to nigdy nie wiesz czy właśnie wymijasz czy jesteś wymijany. Wymijanie w Indiach nie jest manewrem! Coś takiego jak wymijanie na trzeciego w ogóle nie istnieje! Kazdy rodzaj wymijania do wymijania na siódmego włącznie jest absolutnie książkowym manewrem, niedołącznie związanym z przepisową jazdą. Oczywiście o ile odpowiednio głośno oznajmiamy naszą obecność klaksonem.

Jedyną wartą zapamiętania zasadą jest zachowanie przy Sygnalizacji Świetlnej. Otóż podczas wjazdu na skrzyżowanie z Sygnalizacją Świetlną nalezy zachować szczególną ostrożność. Zwłaszcza iż Sygnalizacje te są wyposażone w specjalne zegary oznajmiające jak dużo czasu pozostało do zmiany Światła. Prawidłowe zachowanie na światłach wygląda tak:

Swiatło Czerwone: Wciskamy Klakson i przejeżdżamy
Światło Pomarańczowe: Wciskamy Klakson i przejeżdżamy z zachowaniem Szczególnej ostrożności
Światło Zielone: Gwałtownie Hamujemy, Wciskamy Klakson I KIERUNKOWSKAZ! przejeżdżamy z zachowaniem Szczególnej ostrożności (to jedyna sytuacja w której kierunkowskaz jest wymagany)

No i wypadałoby dodać że oficjalnie ruch jest lewostronny i kierowcy w zdecydowanej większości (~60% - ~70 %) starają się przestrzegać tej zasady. Przypadki jazdy pod prąd z reguły nie przekraczają 30-40 %.

3.       Podstawowe Manewry.

Jako że przepisy omówiłem niezwykle szczegółowo w poprzedniej sekcji, w tej jak i w dalszych częściach mojego kursu będę starał się szczegółowo opisać różnorakie manewry, których opanowanie jest niezbędne do prawidłowego i bezpiecznego poruszania się po indyjskich drogach.

Sytuacja nr 1.

Poruszamy się samochodem osobowym. Przed nami jadą dwa autobusy, z naprzeciwka jedzie autobus nr 3 (patrz ilustracja nr 1). Naszym zadaniem jest wyprzedzić obydwa autobusy (nr 1&2) i nie zderzyć się czołowo z autobusem nadjeżdzającym prawym pasem (nr 3).

                                                                                                                                               ilustracja nr 1

Bezpieczne wykonanie manewru.


Przed rozpoczęciem manewru koniecznie upewnij się iż przewozisz co najmniej dwukrotnie więcej pasażerów niż dozwolone przez prawo oraz iż twój klakson jest sprawny. Wyczekując na moment w którym prawdopodobieństwo zderzenia z autobusem nadjeżdżającym z naprzeciwka wyniesie co najmniej 95% pozwól autobusowi nr 1 rozpocząć manewr wyprzedzania autobusu nr 2. Gdy autobus nr 1 zrówna się z autobusem nr 2 wciśnij klakson, i nie puszczając, rozpocznij manewr wyprzedzania.


                                                                                                           ilustracja nr 2

W momencie gdy prawdopodobieństwo zderzenia wynosi już 99% szybko wciśnij się pomiędzy autobus nr 2 i 1, przez co wymijając autobus nr 2 i jednocześnie wyprzedzając autobus nr 1 z lewej strony przez co spychając autobus nr 3 do rowu.

                                                                                                           ilustracja nr 3

Manewr ten należy do grupy zachowań podstawowych i jest z powodzeniem stosowany nawet przez mało doświadczonych kierowców. Bardziej zaawansowani są w stanie wykonywać ten manewr przy udziale skomplikowanych układów, składających się z kilkunastu ciężarówek, autobusów, cystern i pociągów oraz setek tysięcy rodzin na skuterach.

Mam nadziejże iż pierwsza część mojego kursu okaże się dla Ciebie przydatna, Mój Drogi i Ewentualny Czytelniku, i nieraz pozwoli Ci wyjechać na prostą. Już dziś zapraszam Cię następną część kursu, która to ukaże się niebawem. Stosunkowo.

Pozdrawiam czule,
Marketing Officer, Indie.


Wednesday, 23 March 2011

Wprowadzenie do demokracji.


Drogi Ewentualny Czytelniku,

Po pierwsze dziękuję Ci że stajesz się mniej i mniej Ewentualny z każdym dniem! Tylko wczoraj mój BLOG odnotował ponad  500 (!!) pojedyńczych wejść! Doprawdy internet to potęzna maszyna, a ja nie spodziewałem się iż mój Blog stanie się dla kogokolwiek interesujący. Dziękuję bardzo za wsparcie i darmową  promocje.

W nagrodę za Twoją pomoc, Drogi i Ewentualny Czytelniku, opowiem Ci krótką historię, często przytaczaną przez różnorakich liberalnych konserwatystów na całym świecie. Leci to zwykle mniej więcej tak:

Otóż razu pewnego płynął przez bezkres oceanu piekny statek, który był o tyle niezwykły iż nie było na nim kapitana. Wszyscy byli sobie równi: kobiety z mężczyznami, dzieci z dziadkami, Pederaści i Lezbijki z ludźmi normalnymi, biedni z bogatymi itp. Jako że nie było kapitana, a statek musi być przecież jakoś sterowany wprowadzony niezwykle zaawansowany system sterowania polegający na głosie większości. Otóż każdy z pasażerów miał przy sobie mały pilot i za każdym razem jak statek musiał lekko skorygować kurs, ogłaszano demokratyczne głosowanie i pasażerowie decydowali, czy statek powinien skręcić nieco w prawo, czy też może nieco w lewo. I jako iż pogoda była wyśmienita wszystko to sprawowało się całkiem nieźle. Ludzie byli przeszczęśliwi, nie musieli się troszczyć o nic – słońce grzało ich twarze, chłodzone natychmiast morską bryzą, wszyscy mieli dostęp do darmowych drinków jedzenia i w razie potrzeby do opieki medycznej, zakochane pary spędzały cudowny czas na dziobie statku wychylając sięza rufe, a g*je jak zwykle waliły się w d**e w kiblu.

Lecz niestety sielanka ta nie trwałą wiecznie. Oto pewnego dnia sztorm zebrał się niesamowity. Ogromne fale rzucały statkiem na prawo i lewo niczym łupiną orzecha. Ciemność zapanowała straszliwa, a w dodatku w oddali pojawiła się ogromna góra lodowa. Na szybko ogłoszono referendum, ludzie poczęli wciskać przyciski jak oszalali – ten w prawo, ten w lewo, ten hamuje ten przyspiesza. Na nic to - statek sunął na góre lodowa z niezachwianą prędkością.

-Już po nas – krzyczeli- Już po nas. Niech nas ktoś ratuje!!

I kobiety schowały się pod opiekuńcze ramiona swych mężów, dzieci szukały schronienia u swoich dziadków, a g**e pospiesznie pozamykały zasówki w drzwiach od kibli. Wtem gdy już niemal wszyscy stracili nadzieję na ratunek, na horyzoncie pojawiła się nadzieja. Oto kapitan wybiegł prędko z swej kajuty, chwycił pewnie za ster, obrócił kołem pare razy w lewo i statek pewnie wyminął zagrożenie, kierując się na bezpieczne wody.

Jaki z tego wniosek? A taki że dopóki mamy nadmiar jedzenia, nadmiar dobrobytu, względny pokój na świecie to możemy sie bawić w taką dziecinade, jednak ciężkie czasy wymagają liderów. Poza tym wyobraźmy sobie że zamiast statkiem pasażerowie lecą samolotem. I demokratycznie, przyciskiem przy fotelu, wybierają czy podciągnąć wolant w górę, w dół, w lewo czy w prawo, czy wypuścić podwozie podczas lądowania, itp itd. Kazdy widzi że to jawna głupota – jak można dać pani Marcinczykowej, Józefowi, Zbychowi spod budki z piwem, czy Henrykowi – hydraulikowi w Londynie, prawo decydowania o sterowaniu samolotem. Przecież żadno z nich o tym zielonego pojęcia nie ma!!

Otóż to! A wyobraźcie sobie, że w dzisiejszych czasach pani Marcinczykowa, Józek, Zbyszek i Henryk decydują o Ustawach Legislacyjnych, planowaniu przestrzennym, polityce zagranicznej, polityce wewnętrznej, sterowaniem stóp procentowych, wszczynaniem wojen, NIE wszczynaniem wojen, opiece zdrowotnej, polityce fiskalnej, makroekonomii, ochronie środowiska, stanowieniu prawa (!!) ! 


Rozejrzyjcie się dookoła. Popatrzcie na te zakazane mordy swoich sąsiadów i znajomych z innych grup/klas/departamentów. Przecież to są niedorozwoje umysłowe, nieprawdaż? Przecież każdy twierdzi że otaczają go idioci. Otóż Ci idioci rządzą krajem! I dopóki mamy demokracje to w żadnym kraju nie będzie dobrze. Ale o tym szerzej innym razem. Chciałbym tylko zaprezentować jeszcze jeden przykład.

Otóż wyobraźmy sobie że ten statek jednak się rozbił. Nie było kapitana, statek się wpieprzył w Góre Lodową i tylko dwóch mężczyzn i jedna kobieta – powiedzmy Zbyszek, Heniek i Halina- przeżyło i jakimś cudem udało im się dopłynąć na malutką bezludną wyspę. Po mniej więcej dwóch godzinach, Zbyszek i Heniek wykończeni brakiem sexu, postanowili zgwałcić swoją koleżankę. I nic nie robiąc cosbie z jawnej niechęci Haliny prędko zabrali się do roboty. Otóż chyba wszyscy wyraźnie widzą że jest to raczej nie w porządku, nie?

Ok to teraz wyobraźmy sobie że po dwóch godzinach panowie urządzają referendum na temat „czy wyrażasz zgodę na by Heniek i Zbyszek odbyli stosunek sexualny z Haliną”. Wyciągnęli karteczki, uzupełnili, karteczki wrzucili do urny (też nie wiem skąd urna na bezludnej wyspie?!) i okazuje się że w tajnym, równym, powszechnym, bezpośrednim głosowaniu panowie zwyciężyli 2:1!!! Teraz mogą już bez najmniejszych oporów mieć tyle sexu z Haliną ile im się podoba.

Chyba każdy widzi absurd, nie?

Ja wiem że nam wszystkim od podstawówki, albo nawet i wcześniej, wpaja się że „demokracja to najlepszy możliwy ustrój”. Otóż nie moi drodzy. Demokracja to najgorsza forma Tyranii – Tyrania większości, zdeprawowana i wypaczona forma Republiki. I choć wiem że to może być dla niektórych szokujące, to są na szczęście inne, dużo lepsze systemy, i to systemy sprawdzone przez tysiące lat. Demokracja w dzisiejszej formie to wynalazek XX wieczny!! To jest precedens jaki nigdy w historii świata nie miał miejsca! Może poza ostatnimi 10-15 latami starożytnej Grecji, tuż przed jej upadkiem. Jako że zdaję sobie sprawę że 20-30 lat propagandy i demagogii nie odwróci się jednym postem, postaram się potraktować ten temat szerzej i dokładniej w przyszłości.

Także to w ramach wprowadzenia tyle. Więcej i dokładniej następnym razem.

Pozdrawiam,
Marketing Officer, Indie