Showing posts with label przerwa. Show all posts
Showing posts with label przerwa. Show all posts

Thursday, 2 June 2011

Wakacje, znów będą wakacje...

Witam Cię Mój drogi i Ewentualny czytelniku po ponad miesięcznej przerwie.

Wczoraj nad ranem wrocilem z jednych z fajniejszych wakacji mojego życia. Przepraszam iż przez ostatnie tygodnie nie było ani jednego posta jednak nie miałem do tego głowy. No po prostu sie nie dało. W miejscach takich jak palolem mózg przestraja się na inne fale i nawet najwięksi pracoholicy zmieniaja sie po pewnym czasie w bezmyślne hippi zombie. A ja do największych pracoholików na szczęście nie należę.

Także witam ponownie i zapraszam do wspólnej zabawy. Jak tylko odpisze na 1983729139827372 meili które czekają na mnie w mojej skrzynce pocztowej natychmiast naskrobie porządnego posta.

Tak na marginesie - nie było mnie miesiąc a tyle wartych komentarza rzeczy sie wydarzyło. To każdy miesiąc jest taki debilny czy ten był jakiś wyjątkowy? Czy to może ta nadmorska perspektywa i brak kontaktu z rzeczywistością? Trudno powiedzieć, aczkolwiek mam zamiar odnieść się do co najmniej jednego z minionych wydarzeń w jednym z najbliższych postów.

Aa i jest też nowa, fantastyczna wiadomość: nam się naprawdę w Polsce kształtuje prawica!! Ja zawsze uważałem Pana Janusza Korwina Mikke za genialnego publicyste i bardzo dobrego stratega aczkolwiek żałosnej maści polityka dupokratycznego. a tu proszę - wzięli się do roboty i to na poważnie! Proszę tylko rzucić okiem na Logon Nowej Prawicy:



coś pięknego!!

Solennie obiecuje, iż jeśli tym razem Pan Korwin idzie na wybory po wygraną, a nie po ośmieszanie Idei konserwatywno liberalnej włączam się w akcję rękami i nogami!

tymczasem do uslyszenia,

Pozdrawiam,
Marketing Officer, Indie

Thursday, 31 March 2011

Słodkie Kuleczki

Drodzy Ewentualni Czytelnicy,

Dziś tylko taki krótki post bo mam mega mało czasu. W sumie to miałem nic nie pisać ale akurat jestem po lunch break'u i tak mnie natchnęło....

otóż jak zapewne niektórzy z was się domyślają pomieszkuję sobie ostatnimi czasy w Indiach i co tu będe ukrywał, kocham to miejsce. Zawsze jak mam przerwe na kawe to wpada taki mały chłopaczek - na oko 5-6 lat- i przynosi różnego rodzaju słodkości - np takie małe, super słodkie kuleczki Ladoo, czy też Gulab Jamun. No po proste niebo w gębie. Zawsze świeże, pyszne i zawsze punktualnie o 2.30 pm. 

Robi je jego mama i dwie siostry, bardzo uczciwe i pracowite kobiety, a sprzedają to tak tanio że pojęcia nie mam gdzie oni mają z tego zysk. No ale najwidoczniej jakiś tam mają. Może nie za duży bo widząc po chłopaczka ubraniach nie wiedzie im się najlepiej, jednak żyją godnie i schludnie. Jako że ich ich ojciec nie zyje od kilku lat muszą niestety radzić sobie sami. Co więcej nie jest to jedyna rodzina zarabiająca pieniądze w taki sposób - tylko w moim miescie jest ich kilkadziesiąt. Konkurencja więc jest olbrzymia a market nie taki znowu wielki. 

I ta cudowna rodzina zdają sobie dskonale sprawę że jeśli ich kuleczki będą nieświeże, niesmaczne, za drogie, lub jeśli ktoś nie daj boże sie po nich pochoruje to nikt już więcej nie będzie ich kuleczek kupował i czeka ich głód kicz i popielina i, pewnikiem, śmierć głodowa w bramie. Dlatego w ich najlepszym interesie jest bym ja długo żył w zdrowiu i opychał się ich kuleczkami w nieskonczoność.

Jaki z tego morał? No co najmniej kilka:

1. Skoro 5-6 letnie dziecko może pracować żeby pomóc swojej mamie utrzymać rodzine to już na pewno 13 letni koń może do roboty zapierdalać!! Ale nieee po cooo?! Praca jest dla DZIECI szkodliwa!! DZIECI KU*WA jego mać - niektórych 13 latków to bym się bał na ulicy spotkać. I lepiej żeby taki siedział pod blokiem z menelami, albo kradł portmonetki. I sory za populizm ale to akurat prawda - praca nie szkodzi - praca hartuje! 

2. Proszę zauważyć jak szkodliwa dla nas jest obecność SANEPIDU! Jeśli jedzenie jest niesmaczne lub sie potrujemy to po prostu właściciel baru/restauracji zbankrutuje i tyle! Jednak dzięki temu że mamy sanepid nic takiego nie ma miejsca. Po pierwsze nie ma ani wolnej konkurencji, ani, co ważniejsze SWOBODY WEJŚCIA NA RYNEK!! Aby otworzyć punkt gastronomiczny w polsce trzeba wydać dziesiątki tysięcy złotych na sprzęt, szkolenia i spełnianie jakichś kurewsko debilnych procedur typu okap ma być dwa metry od zlewozmywaka, a kaloryfer 4 od zamrażarki.W dzisiejszych czasach wystarczy mieć dużo hajsu żeby otworzyć restauracje, a SANEPID już się zatroszczy żebyśmy nie mieli za dużo konkurencji. A jak nie ma konkurencji to ani sie nie musimy starać żeby jedzenie było dobrej jakości, ani żeby ceny były jakoś specjalnie wyśubowane. Jacyś tam klienci i tak przyjdą.

Przez SANEPID żarcie w większości restauracji nie nadaje się do spożycia a jeśli już to ceny są tak zaporowe że mało kogo na to stać. Bo oczywiście właściciel musi sobie odbić koszta "utrzymania" SANEPIDU.

Dlatego w każdym kraju w którym SANEPIDU nie ma, można sobie wtryniać tanio i smacznie a w krajach komunistycznych jak Polska trzeba bulić ciężką kase za ciulowe jadło.

3. Na wolnym rynku jest tak wygodnie że restauracja przychodzi do Ciebie sama. Nawet po nią dzwonić nie musisz.

4. Jak jesteś biedny i chcesz z tej biedy wyjść to w normalnym kraju po prostu z niej wychodzisz! Zbierasz czy tam żebrasz pare złotych, kupujesz mąkre cukier i robisz z tego pyszne kuleczki które sprzedajesz z zyskiem. Drugiego dnia kupujesz dwa razy wiecej maki i cukru i robisz dwa razy wiecej kuleczek. Trzeciego dnia 4 razy wiecej, potem 8, 16, 32 aż w końcu otwierasz drugi biznes. A po 5 latach to masz sieć ogólnokrajową i jesteś biznesman. W krajach popieprzonych pracujesz pół życia żeby nazbierać kilkadziesiąt tysięcy na spełnienie norm sanepidu, urządzenie lokalu, sprzęt i szkolenia. I drugie pół ciułasz żeby Ci i tak państwo 2/3 z tego zabrało.

Witajcie w Świecie Cywilizowanym.

pozdrawiam,

marketing offier, Indie